DOŁĄCZ DO NAS.ZOSTAŃ CZŁONKIEM NASZEJ SPOŁECZNOŚCI :)
Nasz adres mailowy: pracownia.alt@gmail.com

niedziela, 5 stycznia 2014

Raz sierpę, raz młotę!

      „Lewak” to słowo, które zrobiło w ostatnich latach oszałamiającą karierę i z pewnością wygrałoby ranking popularności w roku 2013, gdyby nie biskupi i ich straszny „gender”, który każe chłopcom chodzić w sukienkach i się masturbować, a dziewczynkom bawić się autami i lubić kolor niebieski. Lewakiem nie jest już tylko anarchista, trockista, gej, wyborca SLD czy czytelnik lewicowej prasy, ale także prenumerator „Gazety Wyborczej”, zwolennik Platformy Obywatelskiej, liberalny dziennikarz i policjant psujący prawdziwym patriotom zabawę w okolicach stadionów czy podczas pokojowego przemarszu 11 listopada.
Pracownia Działań Alternatywnych postanowiła przypomnieć młodzieży zapomnianych już nieco (a przez to jeszcze bardziej niebezpiecznych) lewaków – sprzedawczyków, pachołków Rosji, wrogów ojczyzny.
[...]
I też same portrety na ścianach wisiały.
Tu
Kościuszko w czamarce krakowskiej, z oczyma
Podniesionymi w niebo, miecz oburącz trzyma;
Takim był, gdy przysięgał na stopniach ołtarzów,
Że tym mieczem wypędzi z Polski trzech mocarzów,
Albo sam na nim
padnie. Dalej w polskiej szacie
Siedzi
Rejtan żałośny po wolności stracie,
W ręku trzyma nóż, ostrzem zwrócony do łona,
 

A przed nim leży Fedon i Żywot Katona.
Dalej
Jasiński, młodzian piękny i posępny,
Obok Korsak, towarzysz jego nieodstępny,
Stoją na szańcach Pragi, na stosach Moskali,
[...]
 
      Nawet nasz wieszcz nie obronił się przed lewacką zarazą, ale czego się spodziewać po kimś, kto redagował gazetę o nazwie „Trybuna Ludów”? Jasiński ze strof „Pana Tadeusza” to jeden z oświeceniowych poetów-rewolucjonistów reprezentujący podczas insurekcji kościuszkowskiej najbardziej radykalne tendencje, a poza tym libertyn, epikurejczyk i bawidamek. Zginął na szańcach Pragi, broniąc jej przed Rosjanami, ale niech to nie uśpi naszej czujności, bo pisał on o papieżu:
[…]
W samym środku jaskini, w troistej infule,

Siedzi mara potężna na złotej szkatule.

Krzyż trzyma w jednej ręce, ale z drugiej strony

Miota ognie, trucizny i miecz zaostrzony.
[…]

 
Był także zwolennikiem religijnej tolerancji i równości wszystkich stanów, choć to jeszcze nie grzech. Czytajcie jednak dalej twórczość tego gagatka:
Wszyscy ludzie są równi: czy król, czy poddany,

jak kto prawu zawinił, tak będzie karany.

[...]

Lecz jeśli ich poprawić i ten nie jest zdolny,

Mówmy: niech zginą króle, a świat będzie wolny!


Generał Jasiński sam zginął w wieku 33 lat, ale zdążył w swoim życiu utworzyć rewolucyjny sąd ludowy i powiesić targowiczanina hetmana Kossakowskiego. Uznaje się Jakuba Jasińskiego za czołowego przedstawiciela polskich jakobinów. Znawca tematu Jerzy Łojek nazwał ich poglądy radykalno-patriotycznymi. Z pewnością część z Was uważa, że taki radykalny patriotyzm był Polsce potrzebny jedynie w XVIII, XIX czy na początku XX wieku. Nic bardziej mylnego. Jesteście lewakami. 
(Jakub Jasiński)
 
      Pomińmy udział Czerwonych w powstaniu styczniowym i przenieśmy się do wieku XX. Wiele ulic polskich miast wciąż nosi imię Stefana Okrzei – zwykłego lewaka. Należał on do Polskiej Partii Socjalistycznej i 26 marca 1905 roku wraz z towarzyszami z Organizacji Bojowej dokonał zamachu bombowego na komisariat policji carskiej na Pradze. Stracono go za to w lipcu 1905 roku na stokach Cytadeli. W tym samym czasie znany bohater Roman Dmowski próbował przekonać Rosję, że Polacy są wobec niej jak najbardziej lojalni, a nieco później został posłem do rosyjskiej Dumy. Prawdziwy heros.
 (Stefan Okrzeja)

      Organizacja Bojowa Polskiej Partii Socjalistycznej powstała zresztą w roku 1904, a jej pierwszą otwartą akcją było wystąpienie 13 listopada 1804 roku na placu Grzybowskim w Warszawie. Andrzej Chwalba pisze, że „po raz pierwszy atakujących kozaków i policjantów, przyzwyczajonych do bezkarności, przywitały kule bojówki PPS ochraniającej manifestantów”. W 1905 roku kierownictwo w OB PPS objął Piłsudski. Organizacja w szczytowym momencie liczyła ok. 5 tysięcy bojowców i organizowała zarówno zamachy indywidualne, jak i masowe oraz tzw. „eksy”, czyli ekspropriacje. Antoni Czubiński podaje, że w 1906 roku dokonano łącznie 578 zamachów na przedstawicieli władz carskich, zabito 68 wojskowych oraz 268 policjantów oraz skonfiskowano ok. 300 tys. rubli. W późniejszych latach akcji nie zaprzestano. Niech Was to jednak nie zmyli! Prawdziwa walka o niepodległość ma miejsce dopiero teraz, szczególnie na meczach. Nie pytajcie również, co robiła wtedy młodzież endecka.
      Pepeesowcy walczyli także z bolszewickim najeźdźcą oraz w czasie II wojny światowej. Polska Partia Socjalistyczna już w pierwszych dniach września włączyła się w wysiłek wojenny, tworząc Robotniczy Komitet Pomocy Społecznej czy robotnicze Bataliony Obrony Warszawy w stolicy, a Czerwonych Gdańskich Kosynierów na Wybrzeżu. Delegaci PPS (m.in. Mieczysław Niedziałkowski i Zygmunt Zaremba) weszli też do Obywatelskiego Komitetu Obrony Stolicy. Po rozwiązaniu partii, co było jednym z warunków kapitulacji, kontynuacją PPS stała się konspiracyjna WRN (Wolność, Równość, Niepodległość) – partia kadrowa założona w połowie października 1939 roku z takimi działaczami, jak Tomasz Arciszewski czy Kazimierz Pużak. Powołano także Milicję i Gwardię Ludową, którą przekształcono później w Oddziały Wojskowe Pogotowia Powstańczego Socjalistów i włączono w ramy Armii Krajowej.
      Dużą rolę odegrały lewicowe oddziały wojskowe w wydarzeniu, jakim było powstanie warszawskie. Socjaliści walczyli w oddziałach Armii Krajowej, powstawały Oddziały Wojskowe Pogotowia Powstańczego Socjalistów, które były kontynuacją Gwardii Ludowej WRN. Natomiast Milicja PPS nie tylko wspomagała trudne odcinki walk, ale również za pomocą formacji pożarniczych i ratowniczych walczyła z wzniecanymi przez okupanta pożarami i odgrzebywała zasypanych. Ponadto socjaliści uczestniczyli we władzach powstańczych. W powstaniu wzięli również udział syndykaliści ze Związku Syndykalistów Polskich. Pismem ZSP podczas powstania był „Syndykalista”, którego redaktorem został Paweł Lew Marek – przedwojenny działacz Anarchistycznej Federacji Polski. 
      Można by tak długo, ale nie ma na to czasu ani miejsca. Przypomnijmy jeszcze tylko jednego lewaka. Władysław Broniewski to przede wszystkim autor wiersza o Stalinie, a udział w wojnie polsko-bolszewickiej i odznaczenie go orderem Virtuti Militari czy Krzyżem Walecznych to wyłącznie didaskalia. Dzisiaj pisanie o Katyniu wymaga wielkiej odwagi. Nie to, co w roku 1943...

[…]

A druga bomba w grób smoleński!

Niechaj rycerze zmartwychwstaną

i świecąc każdy piersi raną,

świadectwo dadzą krwi męczeńskiej,

tej krwi niewinnej, z ręki kata

przelaną w obcą ziemię czerstwą,

ze zgrozą, lecz milczeniem świata,

za wolność, równość i braterstwo.

[…]

 (Władysław Broniewski)


Wszyscy wyżej opisani antybohaterowie do pięt nie dorastają współczesnym prawdziwym patriotom. Wydaje się, że w 2014 roku komuna jeszcze bardziej dokręci śrubę środowiskom prawdziwych Polaków. Bądźcie dzielni, raz sierpę, raz młotę!


MB

Korzystałem z: A. Chwalba, Historia Polski 1795-1918, Kraków 2001; A. Czubiński, Historia Polski XX wieku, Poznań 2000; M. Klimowicz, Oświecenie, Warszawa 1998; A. Mickiewicz, Pan Tadeusz, Warszawa 1984; Słownik literatury polskiego oświecenia, pod red. T. Kostkiewiczowej, Wrocław 2006; R. Stefanowski, PPS 1892-1992, Warszawa 1992.

niedziela, 29 grudnia 2013

"Wkurzył się pan? Świetnie!"

"Gazeta Wyborcza" na swojej stronie internetowej udostępniła kilkadziesiąt archiwalnych tekstów m.in. z "Dużego Formatu", "Wysokich Obcasów" i "Magazynu Świątecznego" (kliknij TUTAJ).

Na początek polecamy Wam ciekawy wywiad z prof. Karolem Modzelewskim - opozycjonistą, który przesiedział w więzieniu 8,5 roku, wiceprezesem Polskiej Akademii Nauk, znawcą średniowiecza. W księgarniach właśnie pojawiła się jego autobiografia pt. "Zajeździmy kobyłę historii. Wyznania poobijanego jeźdźca".


Miłej lektury!

"Wkurzył się pan? Świetnie!"

piątek, 27 grudnia 2013

Sześćdziesiąt lat temu w Zakopanem zmarł Julian Tuwim...

My, Żydzi polscy...


Matce w Polsce lub najukochańszemu Jej cieniowi.


...I od razu słyszę pytanie: "Skąd to MY?" Pytanie w pewnym stopniu uzasadnione. Zadają mi je Żydzi, którym zawsze tłumaczyłem, że jestem Polakiem, a teraz zadadzą mi je Polacy, dla których w znakomitej większości jestem i będę Żydem. Oto odpowiedź dla jednych i drugich.

Jestem Polakiem, bo mi się tak podoba. To moja ściśle prywatna sprawa, z której nikomu nie mam zamiaru zdawać relacji, ani wyjaśniać jej, tłumaczyć, uzasadniać. Nie dzielę Polaków na "rodowitych" i "nierodowitych", pozostawiając to rodowitym i nierodowitym rasistom, rodzimym i nierodzimym hitlerowcom. Dzielę Polaków jak Żydów i jak inne narody, na mądrych i głupich, uczciwych i złodziei, inteligentnych i tępych, interesujących i nudnych, krzywdzonych i krzywdzących, gentlemenów i nie-gentlemenów itd. Dzielę też Polaków na faszystów i kontrfaszystów. Te dwa obozy nie są, oczywiście, Jednolite, każdy z nich mieni się odcieniami barw o rozmaitym zgęszczeniu. Ale linia podziału na pewno istnieje, a wkrótce da się całkiem wyraźnie przeprowadzić. Odcienie zostaną odcieniami, lecz barwa samej linii zjaskrawieje i pogłębi się w zdecydowany sposób.

Mógłbym powiedzieć, że w płaszczyźnie politycznej dzielę Polaków na antysemitów i antyfaszystów. Bo faszyzm to zawsze antysemityzm. Antysemityzm jest międzynarodowym językiem faszystów.
II


Gdyby jednak przyszło do uzasadnienia swej narodowości, a raczej narodowego poczucia, to jestem Polakiem dla najprostszych, niemal prymitywnych powodów przeważnie racjonalnych, częściowo irracjonalnych, ale bez "mistycznej" przyprawy. Być Polakiem - to ani zaszczyt, ani chluba, ani przywilej. To samo jest z oddychaniem. Nie spotkałem jeszcze człowieka, który jest dumny z tego, że oddycha.

Polak - bo się w Polsce urodziłem, wzrosłem, wychowałem, nauczyłem, bo w Polsce byłem szczęśliwy i nieszczęśliwy, bo z wygnania chcę koniecznie wrócić do Polski, choćby mi gdzie indziej rajskie rozkosze zapewniono.

Polak - bo dla czułego przesądu, którego żadną racją ani logiką nie potrafię wytłumaczyć, pragnę, aby mnie po śmierci wchłonęła i wessała ziemia polska, nie żadna inna.

Polak - bo mi tak w domu rodzicielskim po polsku powiedziano; bo mnie tam polską mową od niemowlęctwa karmiono; bo mnie matka nauczyła polskich wierszy i piosenek; bo gdy przyszedł pierwszy wstrząs poezji, to wyładował się polskimi słowami; bo to, co w życiu stało się najważniejsze - twórczość poetycka - jest nie do pomyślenia w żadnym innym języku, choćbym nim jak najbieglej mówił.

Polak - bo po polsku spowiadałem się z niepokojów pierwszej miłości i po polsku bełkotałem o Jej szczęściu i burzach.

Polak dlatego także, że brzoza i wierzba są mi bliższe niż palma i cyprus, a Mickiewicz i Chopin drożsi, niż Szekspir i Beethoven. Drożsi dla powodów, których znowu żadną racją nie potrafię uzasadnić.

Polak - bo przejąłem od Polaków pewną ilość ich wad narodowych. Polak - bo moja nienawiść do faszystów polskich jest większa niż do faszystów innych narodowości. I uważam to za bardzo poważną cechę mojej polskości.

Ale przede wszystkim - Polak dlatego, że mi się tak podoba.
III


Na to słyszę głosy: "Dobrze. Ale Jeżeli Polak, to w takim razie dlaczego "My, ŻYDZI"? Służę odpowiedzią: Z POWODU KRWI. - "Więc rasizm?!" -Nie. Wcale nie rasizm. Wprost przeciwnie.

Dwojaka jest krew: ta w żyłach i ta z żył. Pierwsza jest sokiem cielesnym, więc badanie Jej należy do fizjologów. Kto tej krwi przypisuje jakieś inne, poza organicznymi, specjalne właściwości i tajemnicze moce, ten, jak to widzimy, w konsekwencji obraca miasta w zgliszcza, wyrzyna miliony ludzi i wreszcie, jak to zobaczymy, sprowadza rzeź na własny swój szczep.

Druga krew - to ta właśnie, którą ów herszt międzynarodowego faszyzmu wytacza z ludzkości, aby zadokumentować tryumf własnej juchy nad moją juchą - krew niewinnie pomordowanych milionów ludzi, krew nie ukryta w arteriach, lecz krew ujawniona. Takiej powodzi męczeńskiej krwi nie było jeszcze Jak świat światem, a krew Żydów (nie "krew żydowska") najszerszymi, i najgłębszymi płynie strumieniami. Zczerniałe jej potoki zlewają się już w burzliwą, pienistą rzekę - I W TYM OTO NOWYM JORDANIE PRZYJMUJĘ CHRZEST NAD CHRZTY:

KRWAWE, GORĄCE, MĘCZENNICZE BRATERSTWO Z ŻYDAMI.

Przyjmijcie mnie. Bracia, do tej zaszczytnej wspólnoty Niewinnie Przelanej Krwi. Do tej gminy, do tego kościoła chcę od dziś należeć.

Ta RANGA - ranga Żyda Doloris Causa - niechaj będzie udzielona polskiemu poecie przez naród, który go wydał. Nie za żadne zasługi, bo ich przed wami nie mam. Będę to uważał za awans i najwyższą nagrodę za tych parę wierszy polskich, które może mnie przeżyją i pamięć o których związana będzie z moim imieniem - imieniem Żyda polskiego.
IV


Na opaskach, Jakie nosiliście w ghetcie, wymalowana była gwiazda Dawida. Wierzę w taką przyszłą Polskę, w której ta gwiazda, ta z opasek, stanie się jednym z najwyższych odznaczeń, udzielanych najwaleczniejszym żołnierzom i oficerom polskim. Będą ją oni z dumą nosili na piersi obok dawnego Virtuti Militari. Będzie i Krzyż Ghetta - nazwa głęboko symboliczna. Będzie Order Żółtej Łaty - zaszczytniejszy niż niejedno dotychczasowe świecidło. I będzie w Warszawie, i w każdym innym mieście polskim, pozostawiony, utrwalony i konserwowany jakiś fragment ghetta w niezmienionej postaci, tak jak go zastaniemy, w całej zgrozie zgliszcz i zniszczenia. Otoczymy ten zabytek hańby naszych wrogów, a chwały naszych umęczonych bohaterów łańcuchami, odlanymi ze zdobytych hitlerowskich armat, i świeże, żywe kwiaty będziemy co dzień wplatać między żelazne ogniwa, aby po wieczne czasy świeża i żywa pozostała pamięć przyszłych pokoleń o zmasakrowanym narodzie, i na znak, że zawsze żywy i świeży jest nasz ból po nim.

Kościołowi narodowych pamiątek przybędzie jeszcze jedna. Będziemy tam prowadzić dzieci i opowiadać o najpotworniejszym w dziejach świata męczeństwie ludzi. W centrum tego pomnika, którego tragizm uwydatnią otaczające go nowoczesne, da Bóg, Szklane Domy odbudowanego miasta, płonąć będzie nigdy nie gasnący ogień. Przechodnie będą zdejmować przed nim kapelusz.

A kto chrześcijanin - przeżegna się znakiem krzyża... Więc z dumą, z żałobną dumą będziemy nosić tę rangę, wszystkie inne zaćmiewającą - rangę Żyda Polskiego - my, cudem i przypadkiem pozostali przy życiu. Z dumą? Powiedzmy raczej: ze skruchą i żrącym wstydem. Bo przypadła nam ona za waszą mękę, za waszą chwałę. Odkupiciele!

...Więc może nie "My, Żydzi Polscy", ale "My, Widma, my, cienie pomordowanych braci naszych, Żydów Polskich"...
V


My Żydzi Polscy... My, wiecznie żywi - to znaczy ci, którzy zginęli w ghettach i obozach, i my widma - to znaczy ci, którzy zza mórz i oceanów wrócimy do kraju i będziemy straszyć wśród ruin swymi w całości zachowanymi cielskami i upiornością niby to zachowanych dusz.

My, prawda grobów, i my złuda istnienia, my, miliony trupów i kilkanaście, może kilkadziesiąt tysięcy niby nietrupów; my, nieskończenie wielka bratnia mogiła; my, kirkut, jakiego dzieje nie widziały i nie zobaczą.

My, poduszeni w komorach gazowych i przetopieni na mydło, którym nie zmyje się ani śladów naszej krwi, ani piętna grzechów świata wobec nas.

My, których mózgi tryskały na ściany naszych nędzarskich mieszkanek i na mury, pod którymi nas masowo rozstrzeliwano - tylko za to, że jesteśmy Żydami.

My, Golgota, na której mógłby stanąć nieprzebyty las krzyżów. My, którzyśmy dwa tysiące lat temu dali ludzkości jednego niewinnie przez Imperium Romanum zamordowanego Syna Człowieczego - i wystarczyło tej jednej śmierci, aby się stał Bogiem. Jaka religia urośnie z milionów śmierci, tortur, poniżeń i rozkrzyżowanych w ostatniej rozpaczy ramion?

My, Szlojmy, Srule, Mośki, parchy, bejlisy, gudłaje-my, których imiona i przezwiska prześcigną w dostojności brzemienia wszelkich Achillesów, Chrobrych i Ryszardów o Lwich Sercach.

My, znowu w katakumbach - w "bunkrach" pod brukiem Warszawy, człapiący w smrodzie ścieków, ku zdziwieniu naszych kompanów - szczurów.

My, z karabinami na barykadach, śród ruin naszych bombardowanych z powietrza domostw; my, żołnierze wolności i honoru...

"Jojne, idź na wojnę!" Poszedł, szanowni panowie, i zginął za Polskę..

My, którym "twierdzą był każdy próg" każdego walącego się na nas domu.

My, Żydzi polscy, dziczejący w lasach, karmiący przerażone nasze dzieci korzonkami i trawą, my pełzający, czołgający się, nastroszeni, z jakąś cudem zdobytą lub za grube pieniądze wybłaganą, staroświecką dwururką...

My, Hiobowie, my Nioby, my na pokucie po setkach tysięcy naszych żydowskich Urszulek...

My, głębokie doły potrzaskanych, pomiażdżonych kości i poskręcanych, pręgami pokrytych zwłok.

My-krzyk bólu! Krzyk tak przeciągły, że go najdalsze wieki usłyszą. My, Wycie, my Chór, zawodzący mogilne El mole rachmim, którego stulecie będzie stuleciu przekazywać.

My, najwspanialsza w dziejach kupa krwawego nawozu, którym użyźniliśmy Polskę, aby tym, co nas przeżyją, lepiej smakował chleb wolności.

My, makabryczny rezerwat, my, ostatni Mohikanie, niedobitki rzezi, które jakiś nowy Barnum może obwozić po świecie, obwieszczając na pstrych plakatach: "Niesłychane widowisko! The biggest sensation in the world! Żydzi polscy – żywi i prawdziwi!" My, Gabinet Okropności, Schreckenskammer, Chambre des Tortures! "Osoby nerwowe upraszane są o opuszczenie sali!"

My, nad rzekami zamorskich krain siedzący i płaczący. Jak ongi nad rzekami Babilonu. Po całym okręgu świata płacze Rachel dzieci swoje, aleć ich nie masz! Nad rzeką Hudson, nad Tamizą, nad Eufratem, Nilem, Gangesem i Jordanem błąkamy się w rozproszeniu naszym, wołając: "Wisło! Wisło! Wisło! Matko rodzona! Szara Wisło, nie od brzasku różowa, ale od krwi!"

My, którzy nawet grobów dzieci naszych i matek nie odnajdziemy – tak się warstwami poukładają, tak się na całą ojczyznę wszerz rozpostrą w jedno pogrzebanie! I nie będzie upatrzonego miejsca, żebyś mógł na nim kwiaty położyć, ale, jak siewca ziarno, będziesz je szerokim rozmachem rąk rozrzucał. Może przypadkiem trafisz.

My Żydzi polscy... My, legenda krwią i łzami ociekająca. Kto wie, czy jej nie trzeba będzie pisać biblijnymi wersetami: "Oby rylcem żelaznym i ołowiem na wieczną pamiątkę wydrążona była" (Hiob XIX, 24). My, apokaliptyczne stadium dziejów. My, Jeremiaszowe Treny:

..."Leży na ziemi po ulicach dziecię i starzec, panny moje i młodzieńcy moi polegli od miecza; pobiłeś ich w dzień zapalczywości twojej, pomordowałeś ich a nie sfolgowałeś..."

..."Wrzucili do dołu żywot mój, a przywalili mnie kamieniem. Wezbrały wody nad głową moją i rzekłem: Jużci po mnie!... Wzywam imienia Twego, o Panie, z dołu bardzo głębokiego... Widzisz, o Panie bezprawie, które mi się dzieje, osądźże sprawę moją... Oddajże im nagrodę Panie, według sprawy rąk ich! Dajże im zatwardziałe serce i przekleństwo swe na nich! Goń ich w zapalczywości, a zgładź ich, aby nie byli pod niebem Twoim, o Panie!" (Treny Jeremiaszowe, III).

Nad Europą stoi olbrzymi i wciąż rosnący widmowy Kościotrup. W jego pustych oczodołach świeci ogień niebezpiecznego gniewu, a palce zacisnęły się w kościstą pięść. I On, nasz Wódz i Dyktator, będzie nam dyktował prawa nasze i żądania.

Julian Tuwim
(1944, sierpień, Londyn)


czwartek, 26 grudnia 2013

Zapraszamy na kolejny koncert do baru Crash!
(Plakat wkrótce)


Chorygen- mrok i frustracja miasta Łodzi przelana na dźwięki
http://chorygen.bandcamp.com/


Fireball- metalcore z melodyjkami
https://www.youtube.com/watch?v=giZhnCDmzPA&list=PLe00WdiNOK7zK3V1C1DnQDbl7zEk41zSm


Farting Midgetz- oldschool death metal cover band

 3 stycznia  2014 r.
crash bar, ul. kosciuszki 25
Start: 19:00
wstęp: 10 zł

;-)


środa, 25 grudnia 2013

Aha, przypominamy o dzisiejszym dancingu w tancbudzie Crash! ;-)



Zapraszamy do spalenia świątecznego tłuszczu na parkiecie, grając w piłkarzyki i zdzierając struny głosowe na karaoke!
Zaczynamy o 19:00 turniejem.

Po turnieju dj, ozzy rozkręci taneczną imprezę w rytmach: electro/rock'n'roll/new romantic/ska i wiele innych.
Gdy już wszyscy będą gotowi na ostatnią atrakcję, przerwiemy set dj. na karaoke. 


Miejsce: Crash Bar, ul. Kościuszki, Wieluń
start: 19:00
Wstęp: 4zł