DOŁĄCZ DO NAS.ZOSTAŃ CZŁONKIEM NASZEJ SPOŁECZNOŚCI :)
Nasz adres mailowy: pracownia.alt@gmail.com

niedziela, 7 lipca 2013

Unplugged bifor party w barze Crash!

9 lipca w barze Crash (ul. Kościuszki 25, Wieluń) akustyczny koncert wspomnianych poniżej kapel z Anglii i Francji!

Start: 19:00. 
Wstęp darmowy. 
Zapraszamy!

czwartek, 4 lipca 2013

PUNX PIKNIK pod Wieluniem!

W imieniu organizatorów serdecznie zapraszamy 10 lipca do Raczyna k. Wielunia.
Wystąpią:

Nina School- przebojowy, melodyjny punk rock z Francji
It's not ok! - lekko melancholijne, punkowe granie z Anglii

Koncert odbędzie się na prywatnej łące. Będzie możliwość rozbicia namiotu, nie zabraknie też ogniska i innych atrakcji ;-) 

Wstęp: 10 zł





wtorek, 2 lipca 2013

Likwidator powrócił!

Bractwo Trojka i Federacja Anarchistyczna wydały właśnie nowy zeszyt z przygodami legendarnego już Likwidatora. Autor Ryszard Dąbrowski wysłał go tym razem do Hiszpanii, by walczył z faszystami Franco. Nasz bohater robił już porządek na miejscu katastrofy smoleńskiej, podczas Euro czy w 1920 r. na Ukrainie w czasie powstania Nestora Machno i w wielu innych miejscach. Nic dziwnego, że teraz przyszedł czas na Półwysep Iberyjski i końcówkę trzeciej dekady XX wieku...

Jak czytamy na stronie wydawcy,  "bohater przenosi się w czasie do ogarniętej wojną domową Hiszpanii 1936 roku. Likwidator przyłącza się do kolumny anarchistów jadących na front i swoim starym zwyczajem urządza radosną masakrę - tym razem skierowaną w oddziały faszystowskie generała Franco. Nie oszczędza też komunistów i księży oraz walczy ze strasznym demonem Jezulogiem, odpowiedzialnym za religijny fanatyzm.

W jednym z epizodów spotyka nawet Georga Orwella, rzeczywistego uczestnika tamtych wydarzeń".

Lubimy to! 
Komiks można nabyć tutaj. 



sobota, 29 czerwca 2013

Fukushima nadal promieniuje

Media donoszą, że „w glebie oraz wodach gruntowych wokół elektrowni Fukushima w Japonii wykryto niebezpieczne dla zdrowia, radioaktywne substancje chemiczne”. (Przypomnijmy: dwa lata temu trzęsienie ziemi i wywołana nim fala tsunami uszkodziła należącą do Tokio Electric Power Company elektrownię nuklearną; do swoich domów nie wróciło do tej pory 160 tys. osób ewakuowanych ze względu na skażenie radioaktywne). Agencje podają, że poziom radioaktywnego, toksycznego izotopu strontu-90 w glebie trzydziestokrotnie przekracza dopuszczalne normy, a poziom innej szkodliwej substancji o nazwie tryl jest ośmiokrotnie wyższy od normy. Zwiększona obecność tych substancji wiąże się z koniecznością chłodzenia stopionych rdzeni jednego z reaktorów, a poważnym problemem jest magazynowanie skażonej wody używanej do tego celu. Brzmi to wszystko dość tajemniczo, ale jedno jest pewne – Japończycy jeszcze nie uporali się ze skutkami katastrofy sprzed dwóch lat i raczej nie nastąpi to prędko.
To pouczająca historia także dla Polaków. Co jakiś czas słyszymy bowiem o planach budowy u nas elektrowni atomowej. I choć nie ma nad Wisłą trzęsień ziemi na większą skalę czy tsunami, to i tak aż strach pomyśleć, co mogłoby wyniknąć z uruchomienia w naszym kraju takiego obiektu. Wystarczy przypomnieć, co dzieje się z dopiero co wybudowanymi drogami czy stadionami. Jeśli nie potrafimy dobrze przypilnować wylania asfaltu czy postawienia zwykłego, choć kosztującego majątek kompleksu sportowego, to co dopiero mówić o tak skomplikowanej technologii, jaką stosuje się we wspomnianych elektrowniach...


niedziela, 23 czerwca 2013

Polecamy przeczytać... (11)

Myślę, że bardzo ciekawą propozycją na zbliżające się wakacje jest najnowsza książka Adama Wajraka zatytułowana „To zwierzę, mnie bierze” (Agora SA, Warszawa 2013). Jestem właśnie w połowie jej lektury, ale już mogę ją polecić wszystkim, którzy choć trochę interesują się życiem zwierząt.
      Autor w kilkudziesięciu niedługich tekstach opisuje poszczególne ich gatunki (zdarzają się również drzewa i... grzybozwierzęta), skupiając się przede wszystkim na pewnych ciekawostkach, które on sam uznaje za szczególnie interesujące. Dowiedziałem się już np. że bociany mogą stanowić niebezpieczeństwo dla małych zajęcy, po co niektórym ptakom charakterystyczna czarna „maska” przy oczach, jak znaleźć puszczyka, jak zachowują się małe lisy, dlaczego ptaki pukają w okna, jak wyglądają i gdzie w Polsce żyją węże Eskulapa, czy dziki chomik polski naprawdę szczeka, czy kozice w górach bywają zestresowane, czy łoś bywa agresywny, jaki ptak odpowiedzialny jest za sadzenie dębów, jak zachowuje się leśna mysz, dlaczego pospolite mazurki to hipisi wśród ptaków i wiele, wiele więcej. Każdy tekst zdobi piękne zdjęcie. Ta praca w ogóle jest ładnie wydana, jak chyba wszystkie pozycje z „Biblioteki Gazety Wyborczej”. Twarda okładka, kieszonkowy format, przyjemny i ładnie pachnący papier, fotografie Wajraka – ładnie prezentuje się ta książka, a i do treści chyba nie można mieć zastrzeżeń, na większość swoich teorii ten przyrodnik i dziennikarz szuka potwierdzenia wśród naukowców z różnych szacownych instytucji. Czasami też to oni przekazują najistotniejsze informacje. Chyba wszyscy bohaterowie tego dziełka zamieszkują w Polsce, jeśli nie na stałe, to przynajmniej przez kilka miesięcy w roku. Nie ukrywam, że jest tu też trochę jakiejś takiej brutalności, bezwzględnej walki o byt na śmierć i życie, a pozornie niewinne zwierzęta ujawniają swoją drugą naturę, więc to, co dla przyrodników jest normą, dla laika może okazać się sporym zaskoczeniem.
      Te teksty były już kiedyś publikowane w prasie, ale tutaj mamy je wszystkie ładnie posegregowane według pór roku. „To zwierzę mnie bierze” to świetna popularnonaukowa pozycja dla dużych i małych.